czwartek, 31 marca 2011

Afryka - Spotkanie z Gepardem

Autorem artykułu jest Africarpa

Spotkanie z Gepardem

W RPA żyje na wolności tylko kilkaset gepardów, ciekawe bo ich ilość się szybko powiększa dzięki jednej, niezwykłej gepardzicy. Gepard Sibella cudem uszła z życiem pewnego zimowego poranka w Limpopo w RPA, kiedy to ona i jej koleżanka wpadły w zasadzkę zastawioną przez farmerów z psami myśliwskimi.


W czasie naszej wycieczki po Afryce Południowej, przewodniczka z prywatnego rezerwatu Samara w okolicach Graaff-Reinet opowiedziała nam z widocznym na twarzy zdenerwowaniem co się dokładnie wydarzyło. Była ona poszarpana przez psy, pobita przez ludzi, związana liną i pozostawiona w klatce na śmierć. Ale na szczęście, żona jednego z myśliwych przypomniała sobie kiedyś wzmiankę z gazety że De Wildt Cheetah and Wildlife Centre oferuje się odkupić każdego żywego geparda. Gdyby nie chęć zdobycia dodatkowych pieniędzy, dwa gepardy były by zastrzelone i pogrzebane, tak jak większość ogromnych kotów przychodzących na prywatne tereny używane do wypasu zwierząt. W De Wildt, niedaleko Pretorii, kierowniczka - Ann van Dyk miała poważne wątpliwości czy Sibella (takie imię jej nadano) zdoła ponownie przetrwać na wolności. Jej tylna noga była potrzaskana, ale weterynarze zaryzykowali dla dobra ochrony tych wspaniałych kotów. Cztery godziny trwała operacja, w czasie której pozszywano większe rany i złożono tylną nogę. Przez rok w cudowny sposób dziki i silny organizm Sibelli odbudował zniszczenia. Gepardzica gotowa była do wypuszczenia z powrotem na wolność, pomimo że trochę kulała na tylną nogę. Bateleurs - grupa pilotów poświęcająca się ochronie środowiska przetransportowała Sibellę do nowego domu - Rezerwatu Samara położonego na rozległych równinach Camdeboo. Kilka miesięcy później wpuszczono tutaj dwa dodatkowe gepardy nazwane Beethoven i Mozart. Zgodnie z tradycjami we Wschodniej Prowincji Przylądkowej, od razu ich imiona zostały zmienione na Boet i Swaer. Wszyscy mieli nadzieję że Sibella polubi jednego z nich i rodzina gepardów będzie się powiększać. Sibella absolutnie przeszła nawet najśmielsze oczekiwania właściciel rezerwatu, w grudniu tego samego roku urodziła aż pięć młodych, w dodatku wszystkie przeżyły. W 2006 roku miała sześć młodych i znów wszystkie przetrwały. W 2007 roku urodziła rekordową liczbę, aż siedem miłych kociaków, z czego wychowało się sześć, siódmy zmarł z zimna, kiedy nadszedł ostry atak zimy. Specjaliści z De Wildt nigdy nie zanotowali podobnego przypadku, że wcześniej zraniony i przeniesiony w inne terytorium gepard mógł urodzić aż 18 młodych co daje nieprawdopodobne 2% całkowitej populacji gepardów w RPA. Sibella przeszła z torturowanej do uwielbianej, powiedziała Sarah, córka gwiazdy tenisa RPA, Owen Williams. Ona i jej mąż Mark nigdy nawet nie śnili że pewnego dnia będą właścicielami rezerwatu w Afryce o powierzchni 28 tysięcy hektarów. Szczęśliwie żyli sobie w Paryżu, kiedy podczas wycieczki do Afryki Południowej spotkali się ze znajomym z Graaff-Reinet, który przekonał ich o pięknie Karru. Shara nie miała dobrych wspomnień z dzieciństwa na temat Karru. Pamiętała tylko że jest to gorące i suche miejsce z wiatrakami i z szosami bez końca. Na szczęście postanowiła zwiedzić Karru ponownie, dlatego ona i Mark przyjechali tutaj. Obejrzeli farmę na sprzedaż na Plains of Camdeboo i nie mogli oprzeć się pokusie. Był to inny świat, góry i rzeka i otwarte przestrzenie Karoo. Wiedzieli że jeśli chcą coś zrobić dla dobra tego miejsca, muszą iść na całego, dlatego kupili nie jedną tylko 11 farm. Miejsca te były zniszczone przez nadmierne wypasanie bydła, dlatego przez kilka lat zostawili wszystko bez opieki przez co pozwolili ziemi na naturalne odbudowanie zniszczeń, żeby roślinność zakryła nadmierną erozję wywołaną długim brakiem trawy. Przez powstały rezerwat przechodzi przez aż cztery strefy biotyczne, przez co zarząd Parków Narodowych RPA widzi ogromny potencjał jaki tutaj spoczywa. Dodatkowo zarząd parków narodowych SANParks jest zainteresowany połączeniem Mountain Zebra National Park położonego obok miasteczkadock z nowym Camdeboo National Park obok Graaff-Reinet. Powstanie w ten sposób chroniony obszar o powierzchni 500 tysięcy hektarów, a Samara będzie ważną podporą tego przedsięwzięcia. Pod wodospadem czynnym tylko w czasie pory deszczowej zachowały się malowidła naskalne Buszmenów. Na jednym z nich widnieje wizerunek dużego kot z długimi, cienkimi nogami i z okrągłym brzuchem jak piłka. Malowidło to jest dowodem że na tych terenach głównymi drapieżnikami były gepardy. Jeszcze dwieście lat temu, zanim ludzie zaczęli tutaj hodowlę, rejony te obfitowały w dziką zwierzynę, powszechnie spotykane były szpringboki, zebry, strusie, elandy i wymarłe już quagga. W latach 1803 do 1806 niemiecki myśliwy zwany Lichtenstein pustoszył te tereny strzelając dla własnej przyjemności do dzikich zwierząt. Przykład w jak cudowny sposób Sibella i jej kuzynka przeżyły jest doskonałym dowodem że rehabilitacja gepardów powinna być dalej prowadzona, jest to jeden ze sposobów na ochronę wymierających gatunków. Poznaliśmy całą historię tutejszych gepardów, zwiedziliśmy rezerwat ale w dalszym ciągu nie spotkaliśmy Sibelli pomimo ogromnych starań naszej przewodniczki, Renaty. Nagle usłyszeliśmy sygnał w krótkofalówce wskazujący że Sibella jest gdzieś na wzgórzu. Renata zatrzymała samochód, ustawiła nas w zwartą grupę i poprowadziła nas przez busz. Nagle zobaczyliśmy kontury sześciu kociaków wygrzewających się na słońcu. Po roku spędzonym w ośrodku rehabilitacyjnym Sibella zaczęła dostrzegać ludzi jako obrońców i z całą pewnością rozpoznała ciche nawoływanie Renaty. Gepardzica była zrelaksowana, tak samo jak jej kociaki. Patrzyły na nas z zainteresowaniem i dalej spokojnie spały. Spotkanie to na długo pozostanie w naszej pamięci

Waldemar Delekta, podróżnik i miłośnik Afryki.
Właściciel biura podróży Africangamesafari, organizującej tanie wyprawy do Afryki.

---

Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz